Rowerem do Tyńca

Tak naprawdę chodziło o trochę ruchu. Wskoczyłem więc na rower i zaliczyłem trasę Kraków – Tyniec – Kraków. Aparat wrzuciłem do plecaka, więc kiedy dojechałem pod klasztor w Tyńcu, mogłem udokumentować kilkoma kadrami osiągnięcie celu. Klasztor bardzo ładnie oświetlało ciepłe, popołudniowe słońce. Z odbiciem w wiślanym lustrze wyglądał podwójnie dostojnie.

Post a Comment

Your email is never published nor shared. Required fields are marked *

*
*