Borowiki oszalały

Trudno w ostatnich dniach nie zauważyć, że pojawiły się grzyby. Nie trzeba w tym celu iść nawet do lasu. Wystarczająco obfitych i szokujących relacji dostarczają nam social media. Niesiony narodową gorączką postanowiłem i ja zaglądnąć do lasu. Ponieważ nie miałem na celu liczącego kilka koszy zbioru, wziąłem zalegający od dłuższego czasu na półce aparat. Bardzo szybko się przekonałem, że obserwowane wcześniej doniesienia były niestety prawdziwe. Niestety, przy tak dużym wysypie grzybów, przyjemność “odkrywania” kolejnych egzemplarzy stawała pod znakiem zapytania. Jadalnych grzybów są dosłownie tysiące. Aby było ciekawiej, dziewięćdziesiąt dziewięć procent wszystkich okazów, to borowik szlachetny. Jednym słowem borowikowy zawrót głowy. Kilka czerwonych koźlarzy wyłamało się jedynie z trendu. Grzybów wcale nie trzeba szukać. Wystarczy wytyczyć przez las prostą linię spacerową i sprawa obfitego grzybobrania rozwiązana. Tak jednak jak założyłem, kilka egzemplarzy zaprosiłem przed obiektyw. Poruszałem się głównie po dosyć ciemnym, liściastym lesie, więc brak światła dał o sobie znać. Co widać na zdjęciach, dała też o sobie znać moja spora przerwa w fotografowaniu. Wrzucam jednak kilka fotek na pamiątkę. Następnym razem obiecuję się poprawić.

Post a Comment

Your email is never published nor shared. Required fields are marked *

*
*